newsy z życia fundacji

Fundacja Święty Mikołaj dla Seniora świętuje swoje 5-lecie działalności

5 urodziny Fundacji

9 września nasza Fundacja świętuje swoje 5-te urodziny. Z tej okazji prezeska Roksana Góral dzieli się historią, od której wszystko się zaczęło. To opowieść o pierwszych krokach, trudnościach i decyzjach, które doprowadziły nas do miejsca, w którym dziś JESTEŚMY.

Początek formalnego działania Fundacji rozpoczął się w 2020 roku, chociaż sama akcja ruszyła już w 2018 roku. Wtedy byłam w drugiej ciąży. Mój synek miał dwa latka, a moja córeczka miała przyjść na świat na przełomie roku. Wybuchła pandemia, a seniorzy, domy pomocy i placówki opieki długoterminowej zostały objęte ogromnym reżimem sanitarnym. Nie ukrywam, że w 2020 roku mocno zastanawialiśmy się, czy w ogóle podejmować tę inicjatywę. Chcieliśmy rezygnować ze względu na strach przed narażeniem seniorów na niebezpieczeństwo. W poprzednich dwóch latach akcję prowadziliśmy jeszcze nieformalnie, partyzancko – paczki gromadziliśmy w swoim mieszkaniu albo w magazynie. Logistyka nas przerażała. Baliśmy się odpowiedzialności. Zastanawialiśmy się, jak to pogodzić – mieliśmy małe dzieci, a ja przygotowywałam się do egzaminu na aplikację adwokacką. Przede wszystkim jednak był strach – że ludzie nie będą chcieli pomóc, że nie damy rady sprostać obostrzeniom sanitarnym, a co najważniejsze – że moglibyśmy narazić naszych podopiecznych.

Wtedy w lipcu odebrałam telefon od jednej z terapeutek z domu pomocy. Zapytała mnie: „Pani Roksano, kiedy my możemy te listy pisać?”. Odpowiedziałam: „Wie Pani co, w tym roku nie wiem, czy to będzie możliwe. Ze względu na sytuację epidemiczną, na strach, po prostu nie wiemy”. Ona się rozpłakała i powiedziała: „Nie możecie tego zrobić. Oni tak czekają. Tym bardziej teraz nas potrzebują – potrzebują uwagi, potrzebują żeby świat spojrzał w ich stronę. Nie może nam Pani odebrać tego, co już nam dała – nadziei. Nadziei na spotkanie z drugim człowiekiem, na to, by znowu poczuć się ważnym. Nadziei na to, żeby mieć na co czekać”. Wtedy rozpłakałam się również ja. Po tej rozmowie wiedziałam, że musimy działać. Spojrzałam na mojego męża i powiedziałam: „Musimy coś wymyślić”. To był pierwszy rok formalnego działania Fundacji. Wspólnie wymyśliliśmy logistykę, która odpowiadała sanitarnym obostrzeniom. To był też pierwszy rok, kiedy stwierdziliśmy, że musimy działać online – nie przez prywatne profile w social media, ale zakładając stronę i korzystając z technologii.

Finalnie 9 września 2020 roku powołaliśmy Fundację, a 3 listopada została zarejestrowana – dosłownie w ostatniej chwili, przed formalnym ogłoszeniem projektu. W tym pierwszym formalnym roku w akcji wzięło udział już ponad 4 tysiące seniorów. A dzisiaj mamy 5 lat od założenia. Mówię czasem, że to moja druga córka – pięciolatka. Śmiejemy się, że mamy troje dzieci: syna, który był z nami od pierwszego roku (2018), kiedy zryw społeczny był podstawą, by ta akcja powstała; córkę, urodzoną w czasie zakładania Fundacji; i trzecią „córkę” – samą Fundację.

W tym roku organizujemy już ósmą edycję akcji LISTY. Po 5 latach mogę powiedzieć, że działamy cały rok i pomagamy nie tylko od święta – i to nie jest tylko fraza. Stworzyliśmy tablicę ogłoszeń potrzeb domów opieki, na której jest ponad 100 stron aktualnych próśb naszych podopiecznych. Nasza akcja świąteczna stała się nie tylko formą pomocy materialnej, ale metodą terapii – walką z depresją i samotnością w placówkach, które obejmujemy wsparciem.

Obecnie współpracujemy już z ponad 250 domami pomocy, a przyjmując nowe, wiemy, że przekroczymy 300 placówek. W ubiegłym roku wsparliśmy 18,5 tysiąca podopiecznych. W tym roku szacujemy, że będzie ich ponad 20 tysięcy. W ubiegłym roku nasze sprawozdanie zamknęliśmy na kilku milionach, a łącznie od początku działania przekazaliśmy już ponad 20 milionów złotych pomocy indywidualnej dla osób starszych. Myślę, że z tym rokiem będzie to blisko 30 milionów.

Fundacja to dziś także kilkanaście osób zatrudnionych na umowach – mamy kilkunastoosobowy zespół. Jesteśmy miejscem włączenia zawodowego dla osób z grup defaworyzowanych i wykluczonych. Pracują u nas mamy, osoby długotrwale bezrobotne, osoby z niepełnosprawnościami, a także osoby w kryzysie psychicznym. Staramy się tworzyć przedsiębiorstwo społeczne. W tym roku wartość naszego wsparcia przekroczy 8 milionów złotych – tylko w ciągu jednego roku. Myślimy o pierwszych raportach dotyczących sytuacji emocjonalnej i psychicznej naszych podopiecznych. Wdrażamy też nasz trzeci projekt – poświęcony w całości dialogowi międzypokoleniowemu i codziennej obecności wolontariuszy w domach opieki.

Naszą misją od początku było bycie głosem osób starszych i podopiecznych domów pomocy. A wizją – zintegrowanie ich ze społecznością lokalną. To „tylko” 5 lat działania, a już słyszymy, że jesteśmy jedną z najszybciej rozwijających się organizacji pozarządowych w Polsce. Mamy status OPP, 120 stałych wolontariuszy w całym kraju, kilkanaście tysięcy darczyńców i setki wolontariuszy akcyjnych. Myślimy o technologii, wdrażamy innowacje.

Zakładając Fundację, myślałam o swojej babci. Chciałam tylko, żeby wszyscy seniorzy byli traktowani z godnością i podmiotowością. Żeby nie odbierać im głosu. Te 5 lat – jak to z córkami bywa – przewróciło całe moje życie do góry nogami. Ale to jest spełnienie moich marzeń – zawodowych i społecznych. Jako nastolatka słyszałam, że kiedyś będę miała swoją fundację. I ona jest – nasza, wspólna, rodzinna. Pamiętam, jak zaczynaliśmy – mieliśmy tylko 5 tysięcy funduszu statutowego. Wiedzieliśmy jednak, że musimy mieć technologię, stronę internetową, digital, a to wszystko było wyceniane na dziesiątki tysięcy złotych. Zebraliśmy te środki w dwa i pół miesiąca.

Jestem ogromnie wdzięczna całej społeczności: partnerom, którzy nam zaufali, sympatykom, wolontariuszom, darczyńcom, moim współpracownikom. To, co wspólnie zrobiliśmy przez 5 lat, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. I życzę nam wszystkim – a przede wszystkim naszym podopiecznym – abyśmy dalej zmieniali perspektywę starzenia się w Polsce, zmieniali wizerunek domów opieki. Chcemy pokazywać, że marzenia nie kończą się w młodości. Że marzyć – to znaczy chcieć żyć.

Przewijanie do góry